o. Hilary Paweł Januszewski

o. Hilarego wspominamy wśród 108 męczenników II wojny światowej. Dołączając do korowodu męczenników Karmelu, rozpoczętego przez św. Anioła, staje przed nami jako wzór codziennej wierności Bogu aż do końca.

Na przestrzeni wieków wielu ludzi, żyjących karmelitańskim charyzmatem, poświęciło swoje życie w obronie wiary, godności drugiego człowieka, wierności Prawu Bożemu. Podobnie uczynił o. Hilary, którego wspominamy wśród 108 męczenników II wojny światowej. Dołączając do korowodu męczenników Karmelu, rozpoczętego przez św. Anioła, staje przed nami jako wzór codziennej wierności Bogu aż do końca.
„Paweł Januszewski, urodził się 11 czerwca 1907 r. w miejscowości Krajenki, niedaleko Tucholi. W grudniu 1939 został mianowany przeorem klasztoru krakowskiego. Zarządzanie wspólnotą i dbałość o klasztor nie było w tym czasie łatwe. Pełnienie funkcji przełożonego było niezwykle trudne, ponieważ niemiecka policja miała kontrolę nad całym życiem klasztornym. Pierwsze aresztowania zakonników z krakowskiego klasztoru Ojców Karmelitów miały miejsce 18 i 19 września 1940 roku. Oskarżono ich, że pomimo zakazu w kościele śpiewana była pieśń „Serdeczna Matko”. Niecałe trzy miesiące później, 4 grudnia 1940 roku, żołnierze niemieccy przyszli aresztować pozostałych braci. O. Hilary nie został wówczas aresztowany, ponieważ w tym czasie przebywał poza klasztorem. Po powrocie od razu czynił starania by uwolnić współbraci. Mimo ostrzeżeń udał się na Gestapo, twierdząc, że to on jest przeorem klasztoru i to on odpowiada za wszystkich. Zatrzymany, został osadzony w więzieniu przy ul. Montelupich, a następnie w więzieniu przy ul. Pomorskiej. Oba te miejsca z powodu panujących tam warunków oraz tortur. Wiosną 1941 roku o. Hilary został przewieziony do Konzentrationslager Sachsenhausen. 19 września 1941 roku o. Januszewski został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, położonego około 15 km od Monachium. W Dachau o. Hilary przebywał ponad trzy lata i był to ostatni etap jego męczeńskiej drogi. Przeor krakowski otrzymał numer 27648. Skierowano go do bloku 28, gdzie uwięzionych było innych stu polskich duchownych. Tutaj odnalazł swoich współbraci, za którymi, w grudniu 1940 roku, wstawiał się na Gestapo w Krakowie . W Dachau więzieni byli o. Franciszek Nowakowski, o. Bruno Makowski, o. Leon Koza, o. Szymon Buszta, a w tym samym bloku 28 więzieni byli o. Albert Urbański, o. Adam Wszelaki i br. Paweł Majcher. Hilary był ceniony przez współwięźniów za dobroć, uczynność i poświęcenie. Nikomu nie odmówił pomocy i czynił to z wielką skromnością i prostotą. Potrafił podzielić się z głodnym współwięźniem ostatnim kawałeczkiem chleba. Nigdy nie narzekał. Posiadał cnotę wiary w Opatrzność i lepsze jutro oraz pewność, że nic nie dzieje się bez woli Bożej. Ta cnota sprawiała, że otaczało go wiele osób potrzebujących pocieszenia i wsparcia, które im dawał, podnosząc na duchu i świadomie szerząc optymizm, szczególnie w chwilach beznadziejnej rozpaczy. Każdego wieczoru po obozowym apelu Karmelici spotykali się na wspólnych modlitwach i „Salve Regina”. W spotkaniach tych brali udział również dwaj więzieni w obozie Karmelici holenderscy mieszkający w tym samym baraku nr 28 – o. Tytus Brandsma, który w listopadzie 1985 roku został ogłoszony błogosławionym, męczennikiem za wiarę, oraz br. Raphael Tijhius. Nadzieje na wyzwolenie zostały rozwiane przez epidemię tyfusu, która szybko rozprzestrzeniła się w obozie. Kapłani świadomi swej bezsilności w niesieniu pomocy materialnej, myśleli i pragnęli udzielić im przede wszystkim pomocy duchowej. Decyzja o zgłoszeniu się do pracy i pomocy chorym w blokach zarażonych nie była więc łatwa. Mimo to zgłosiło się trzydziestu dwóch kapłanów, którzy w poczuciu odpowiedzialności za bliźniego zdecydowali się podjąć tę posługę. Również o. Hilary Januszewski kierowany gorliwością kapłańską dobrowolnie dołączył do tej grupy. Współbracia odradzali mu to, prosząc, by odstąpił od swojej decyzji, ponieważ potrzebny jest polskiej prowincji, którą trzeba będzie po wojnie odbudować. O. Januszewski tłumaczył im jednak, że jest świadom podjętej decyzji i wie, że wymaga ona ofiary życia, ale tam jest potrzebny. Zarażony tyfusem, po pięciu dniach agonii, 25 marca 1945 roku, niedługo przed oswobodzeniem obozu, został powołany do Chrystusowej chwały, kończąc swoje młode, pełne nadziei życie. Ciało o. Januszewskiego zostało spalone w obozowym krematorium w Dachau, gdzie oddał swoje życie jako Męczennik Miłości. Do niego w sposób szczególny pasują słowa „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).”

o. dr Jerzy Skawroń O.Carm,
Karmelitańscy męczennicy dla Słowa Bożego

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter